Aktualizacja (2010-10-19) dwóch punktów: Przeglądarka i Muzyka. Nowy pod przekreślonym starym tekstem.
Od kiedy wyszedł pierwszy Kindle, zawsze chciałem go sobie kupić. Nie ma co mówić, do czytania jest idealny – ekran E Ink wygląda jak kartka papieru, dzięki czemu oczy się nie męczą, coś co mnie w notebooku, iPhone, iPad maksymalnie denerwuje. Nie jestem wstanie długo czytać na ekranach LCD, to że czytam posty to już jest naprawdę sukces. Wcześniej jedynie czytałem swój własny kod a to co chciałem przeczytać - drukowałem.
Kiedy na początku roku pokazał się nowy Kindle DX i przy tym powstał wielki szum na temat iPada, długo się zastanawiałem w co warto zainwestować. Cena była porównywalna. Dalej IMO dla Kindla DX i iPad jest - $400 i $500. Więc tutaj raczej rozbijało się wszystko o to czy warto za $400 kupić sobie przenośnią, elektroniczną książkę, czy coś więcej – e-mail, przeglądarka, gry plus, na fatalnym wyświetlaczu jak dla mnie, PDFy no i najważniejsze Wi-Fi. Na szczęście przed podjęciem decyzji wyszedł nowy Kindle Wi-Fi 3G, niestety jedynie w małym rozmiarze. Tutaj znów trochę się borykałem z decyzją. Czy mały 6 calowy wyświetlacz będzie idealny? Jaki to jest naprawdę 6 calowy wyświetlacz i jak on będzie się różnił od mojego iPaqa (tak iPaq, firmy HP, nie Apple – w 2002/3 roku miał taki procek jak pierwszy iPhone jak dobrze pamiętam). I tak z podjęciem decyzji czekałem aż będę miał naprawdę możliwość zobaczenia na oczy iPada – może moje przypuszczenia co do ekranu były złe?
Jakiś miesiąc temu okazało się, że nie. Screen iPada jest tak samo beznadziejny dla mnie do czytania jak wyświetlacz iPhone. Decyzja więc zapadła i zakupiłem Kindle Wi-Fi 3G za 150 funtów – co po przeliczeniu kosztów przesyłki, cła itp. itd. które prawdopodobnie trzeba by zapłacić wychodzi tyle samo co Kindle w stanach - $190 + ładowarka $20.
Rozmiar

Moja pierwsza reakcja na Kindla była: co za małe g$^wno. Jest naprawdę małe! Cały jest wielkości mojej dłoni, z czego ekran zajmuje ciutkę więcej niż 3/4, dosłownie jak na zdjęciach na Amazon :) Moja druga myśl była jak ja będę na tym czytał? Przecież tu się nawet linijka nie zmieści? Przypomniałem sobie od razu reakcje Krzysztofa Koźmica na temat jego Kindla i jakości wyświetlanych PDFów i mi się trochę słabo zrobiło :) 150 funtów po to by położyć na półeczkę ;)

Zakup książki
Od razu wszedłem na amazon.com i kupiłem darmową książkę by sprawdzić jak to wygląda na ekranie. Miłym zaskoczeniem było to, że jak podszedłem do Kindla to książka się już na nim znajdowała :) fajna sprawa, kupiłem przez notebooka i książka jest na Kindle (poprzez darmowe do korzystania z Amazon, 3G). Wykonałem taką samą czynność z Kindle i książka dość szybko znalazła się na moim urządzeniu. Pod tym względem zacząłem być po wrażeniem. Ciekawe czy iPad i iPhone tak kiedyś będą mieli czy za każdym razem przez tego beznadziejnego iTunes będę musiał wszystko robić.
Jedyny problem to znalezienie książek darmowych – sortowanie po cenie uważa, że $2 jest mniej niż $0 itp. itd. zaś na Kindle nie ma jak wyszukiwać po cenie :)
Natywny format Kindla

Zanim zacząłem się przyglądać co mogę a czego nie mogę zrobić w Kindle, sprawdziłem jak są wyświetlane książki, które zakupiłem i… byłem i nadal jestem naprawdę pod wrażeniem, tekst wygląda prawie jakby był wydrukowany na papierze, zaś możliwość zmiany rozmiaru czcionki, odstępu między liniami umożliwia nam doprecyzowanie ile tekstu ma się wyświetlić na stronie, tak by nam się mogło się go czytać dla nas komfortowo.
PDF

Pora więc przyszła na sprawdzenie PDFów. Podłączyłem Kindla do komputera i zgrzyt :) nie można korzystać z Kindla kiedy jest podłączony do komputera :/ Czemu? Czy Micro-Java się wywali? Nie zważając na zaistniały problem załadowałem wszystkie PDFy jakie miałem plus do katalogu music jedną płytę. Odłączyłem wszystko od komputera włączam i kolejny zgrzyt: PDF nazwany C# In Deth.pdf był wyświetlony jako Unknown Title – Unknown Author.
Wpadłem więc na pomysł (w miarę szybko, serio :)), że Kindle czyta właściwości pliku i je wyświetla. Sprawdziłem czy jest możliwość edycji ich z poziomu UI Kindla i ku mojemu wielkiemu rozczarowaniu, nie było – i dalej nie ma. Otworzyłem więc ponownie notebook, Adobe Reader i modyfikujemy atrybuty… zaraz, Adobe Reader służy do odczytywania PDFów a nie ich edycji. Tak oto wszedłem w posiadanie pierwszego programu zainstalowanego jedynie dla potrzeb Kindla o nazwie A-PDF INFO Changer.

Po 2 godzinach babrania się w ustawianie atrybutów PDFów, na nowo wgrałem wszystko na Kindle i tym razem pododawałem do różnych kolekcji/tagów. Jeden dokumentów może należeć do wielu kolekcji – co wydaje mi się rozsądne. Niestety nie ma możliwości zmiany nazwy kolekcji, więc robiąc literówkę musimy skasować kolekcję i na nowo ją utworzyć – serio jak już dodacie 20-30 pdfów do kolekcji i nagle macie Progrannimg zamiast Programming to można się wkurzyć :)

Pora przyszła na testowanie – do tej pory nie widziałem – jak wyglądają PDFy wyświetlone przez Kindla. I tu było moje kolejne rozczarowanie. PDFy jako tako są dobrze renderowane, jednak zmieszczenie kartki A4 lub A5 na ekranie 6 calowym to nie lada wyzwanie. Literki w niektórych przypadkach były tak małe, że aż smutno się robiło. Niestety, przy PDFach nie ma opcji zwiększania czcionki, jest za to możliwość robienia Zoom-In/Out co powoduje tak naprawdę iż zamiast czytać ładnie wiersz po wierszu nagle musimy schodzić w dół, przesuwać ekran w prawo, w lewo itp. Bardzo drażniące i utrudniające czytanie. Plusem jest jednak możliwość rotacji ekranu, dzięki czemu książki da się nawet płynnie (jedna strona w PDF, 2 strony w kindle) przeczytać.
DOCX
Mimo informacji na stronie Amazonu, że format jest wspierany nie udało mi się go otworzyć – nawet po wgraniu, znaleźć :) więc ciężko mi coś na ten temat powiedzieć.
Grafika

Detale obrazków mimo krytycznych uwag w sieci, uważam za wystarczające zarówno w wersji PDF jak i w wersji natywnej Kindla AZW czy Mobi. Diagramy są czytelne a grafiki na tyle wyraźne, że da się rozpoznać szczegóły.
Odświeżanie ekranu zaś jest ogólnie wykonywane w tempie do przyjęcia. Mnie nie denerwuje - choć miganie na czarno ekranu może niektórych denerwować.
Nie jestem wstanie tak naprawdę nic więcej dodać do tego punktu. Dla mnie jest dobrze :)
Konwersja PDF do Mobi
Standard pliku Mobi powstał na bazie PalmDOC, rozszerzając go o wsparcie pewnych tagów HTML – nie będę się w format zagłębiał, więcej jest w linkach. Mobi, jest wykorzystywany przez program Mobipocket Reader, stworzonym przez firmę Mobipocket zakupioną przez Amazon kilka lat temu. Mobi jest to wersja AZW bez DRMu – czyli ogólnie świat i niebo, copy & paste (haha WP7!) i hulamy jak chcemy. Właśnie przez to, że Amazon jest właścicielem firmy Mobipocket oraz, że natywnie wspiera pliki Mobi umożliwiając użytkownikowi na zmianę rozmiaru czcionki itp. itd. warto zamiast męczyć się z PDFami na małym ekranie, dokonać ich konwersji na format Mobi.

Tutaj jednak zaczynają się schody. Po pierwsze nasz PDF wygląda ślicznie – mamy wcięcia, akapity, łamanie strony itp. itd. Po drugie do PDFów wiemy jakiego oprogramowania używać. Przy plikach Mobi, przynajmniej dla mnie, całkowicie nowych, to stanowiło wyzwanie. Po pierwsze musiałem dowiedzieć się czym się różni AZW (taki format mam książki z Amazon) od Mobi i czemu ludzie stosują to zamniennie :) Po drugie musiałem zorientować się jak w ogóle stworzyć plik Mobi a potem jak z PDF zrobić Mobi. To mi trochę zajęło. Więc po kolei. Do dyspozycji mamy kilka programów i jeden serwis.
Konwersja poprzez serwis jest super prosta, wystarczy, że na adres NASZA_NAZWA@free.kindle.com wyślemy maila o tytule Convert i załączymy do niego PDFa. Ważne jest byśmy skorzystali z free.kindle.com a nie kindle.com gdyż inaczej nasz przekonwertowany dokument zostanie wysłany na Kindla przez co zabulimy za transport danych. Jeżeli wyślemy na free.kindle.com to nie będziemy płacić za transport danych ale będziemy musieli ręcznie plik przekopiować na Kindle – lub jeżeli będziemy mieli możliwość podłączenia się do Wi-Fi, książka zostanie za darmo ściągnięta na Kindle.

Konwersja jednak poprzez free.kindle.com jest bym powiedział do kitu. Po pierwsze nasz tytuł PDFa (który tak staranie ustawiłem) zamieniany jest na nazwę pliku (eh), dodatkowo autorem pliku jest nasz adres e-mail (kolejne eh). Po drugie straciłem całe formatowanie tekstu z PDFa – brak odstępów, wcięć, akapitów, nowej strony itp. itd. Plusem jednak jest to, iż mimo, że fatalnie wygląda nasz spis treści to działa on tak jak powinien – linki do stron. Jeżeli otworzy się zaś plik Mobi na naszym komputerze czy to przez aplikację Kindle for PC czy Mobipocket Reader, to nawet kolorki będziemy mieli :)
Pierwszym oprogramowaniem, które zainstalowałem i przetstowałem do konwersji na pecetcie był Mobipocket Creator, umożliwia on konwersje PDF do formatu HTML i z niego stworzenie dokumentu Mobi wraz z ustaleniem okładki (czego free.kindle.com nie ma) jak i autora i tytułu publikacji. Ma to swoje plus, a trudności w obsłudze programu nie ma. Minusem jednak jest wynik operacji utworzenia Mobi, który wizualnie nie różni się od tego co zrobił serwis konwersji free.kindle.com. Przypuszczam nawet iż on z automatu korzysta właśnie z tego fragmentu kodu przy konwersji :)

Drugim oprogramowaniem, które zainstalowałem i przetestowałem to PDF To ePUB (które aktualnie ma darmową licencję). Tutaj wynik był już dużo lepszy. Plik Mobi wygląda prawie jak oryginał, jedynym minusem jest spis treści (który wygląda fatalnie i jest nie do użytku – brak linków). Cała reszta zaś jest zachowana, plusem także jest możliwość określenia okładki jako pierwszej strony PDF, przez co nasz dokument zaczyna jakoś wyglądać :) Minusem zaś autor i tytuł: Unknown Title – Unknown Author. Podobnie jak z PDFami, zmiana tego wcale nie jest prosta. Wymaga programu napisanego w Perlu plus UI w .NET, chyba po prostu siądę do tego i napiszę to samemu.
Ogólne wrażenia z konwersji są takie, że WARTO gdyż niebo przyjemniej się czyta dokument przekonwertowany na natywny format. Szkoda, że konwersja nie jest ona prostsza albo, że Amazon nie wspiera tak dobrze PDFów jak Mobi.
Minusem jest to iż za pomocą PDF To ePUB nie udało mi się przekonwertować C# In Depth na format Mobi, zaś Mobipocket Creator robi to tak fatalnie, że już lepiej jest czytać PDFa :)
Dla przykładu, tutaj macie 3 pliki, PDF (oryginał), AZW (Amazon/Mobipocket Creator), Mobi (PDF To ePUB). Możecie to otworzyć u siebie na kompie za pomocą Mobipocket Reader lub Kindle for PC.
Dodatkowo Mobipocket Reader umożliwi wam ustawienie właściwości pliku (autor/tytuł) jednak tylko do odczytu w Mobipocket Reader, zaś Kindle for PC nie umożliwia nic oprócz otwarcia dokumentu.
Ogólnie skończyłem na tym iż na kompie mam: A-PDF INFO Changer, Kindle For PC, Mobipocket Creator, Mobipocket Reader, PDFtoEPUB oraz mobi2mobi.exe oraz UI w .NET. Trochę dużo jak na konwersje PDF do Mobi :)
Słownik
Zarówno w PDFa jak i w natywnym formacie Kindla, po najechaniu na słowo pokazuje nam się jego definicja. Jest to super przydatna sprawa i umożliwia nam ona szybko zorientowanie się co dane słowo oznacza, dzięki czemu nie musimy się już męczyć z podkreślaniem słów i następnie ich sprawdzaniem w sieci co oznaczają. Minusem jest jednak to iż właśnie tego nie będziemy robić :) więc trudniej będzie nam dane słowo zapamiętać.
Dodatkowo Kindle przychodzi wraz z dwoma słownikami, jako książkami. Jeżeli chcemy po prostu przejrzeć słownik angielski mamy taką możliwość :) Fajnie bo wartość takiego słownika to przynajmniej 300-400zł w Polsce.
Notatki i zaznaczenia do tesku
Podczas czytania możemy tworzyć notatki – PDF i Mobi, które potem łatwo można przejrzeć. Daje nam to tak zwany nasz margines w książkach, który przeważnie jest super zapisany :) Nasze notatki możemy przeglądać per książka lub globalnie jako jeden zbiór danych (plik txt tak naprawdę). Opcja przydatna nie powiem, nie raz podczas czytania książki chcę zrobić adnotację a nie chce mi się szukać ołówka (długopisem nie piszę po książkach ;))
Plusem pliku Mobi jest to, iż możemy przejrzeć najbardziej popularne zaznaczenia jakie zostały wykonane przez ludzi w sieci. Możliwe, iż to co nas interesuje (jakiś fragment), został już przez kogoś zaznaczony i zamiast szukać danego tekstu wystarczy przejrzeć zaznaczenia – lub z czystej ciekawości zobaczyć co ludzie zaznaczają.
Przeszukiwanie tekstu

Tutaj już istnieje różnica pomiędzy PDF i Mobi. Przy przeszukiwania PDFów nasz ekran zaczyna mrugać, co jest dość wkurzające, do tego przejście pomiędzy jednym wystąpieniem słowa a drugim (jedyna opcja, next | prev) powoduje kolejne mrugania ekranu. Słowo zaś jest zaznaczone na lekko szary odcień. Co przy małych literkach jest mało widoczne. Kolejnym minusem jest to iż, przeszukiwana jest aktualna strona a nie cały dokument (dziwne… opcja mówi Search this Document).

Przy plikach Mobi zaś, wyszukiwanie jest super. Dostajemy listę stron, na których dane słowo występuje, wraz z całym zdaniem i lokalizacją słowa. Tekst, który wyszukujemy zamieniany jest na kolor biały zaś podświetlenie na czarny, przez co jest on od razu widoczny.
Bookmarks
To fajna opcja, zaznacz, zapomnij, wróć. Coś jak małe nalepki Post-It, super sprawa, przydaje się kiedy chcemy tylko zaznaczyć fragment do którego potem wrócimy. Działa niestety jedynie dla Mobi.
Muzyka
Jest to eksperymentalny dodatek, i niestety ma tylko trzy opcje: Play, Stop i Next. Nie znalazłem możliwości pogłaśniania-wyciszania, ale możliwe, że zostanie on wprowadzony w kolejnej wersji oprogramowania.
Tfu, tfu, tfu – ślepy ja :) jest tuż obok wejścia micro-usb :) ale ładnie to połączyli z obudową więc nie zauważyłem, sorki :)
Text To Speach
Opcją bawiłem się przy książkach normalnych nie technicznych i dosłownie leżałem i się śmiałem. Nie powiem, dobrze czyta wyrazy ale intonacji po prostu brak :)
Przeglądarka
Jak tylko mi powiedziało, żebym podał numer karty kredytowej by móc ściągać mi kasę za korzystanie z 3G, wyłączyłem ją :) więc za dużo nie mogę powiedzieć na ten temat :)
Jak słusznie zauważył halmil, popełniłem typowy błąd. Uzyskując informację o tym bym zapłacił nie próbowałem dalej, a powinienem. Okazuje się, iż net działa, i chyba z tego co widzę jest za darmo – przynajmniej na razie Amazon nie poprosił o opłacenie korzystania z niego. Więc trochę się tą przeglądarką pobawiłem. Nie jest to super doznanie, ale działa. Ciężko się porusza po takich stronach jak WSS.pl, CG.PL czy też gazeta.pl – głównie jest to spowodowane naszym kursorem, który działa na zasadzie przeglądarki w starodawnej komórce – przesuń w prawo, w lewo, góra, dół. Czasami przy Google Reader, takie przeskakiwanie było większe niż tytuł RSSa, którego chciałem przeczytać – więc musiałem się namęczyć by na niego natrafić – ale się dało i strona się otworzyła co było i jest moim zdaniem niezłym osiągnięciem. Są też strony, na których w ogóle się nie da z przeglądarki skorzystać – przykładem jest dostęp do poczty w mojej domenie, po prostu nie jestem wstanie tam przeczytać wiadomości ani co gorsza stworzyć nowej, ale Twitter i Facebook działa co udało mi się 2 krotnie udowodnić publikując informacje za pomocą kindla na tych portalach.
Minusem przeglądarki jest to, że jak wyłączyłem 3G i włączyłem ponownie to musiałem podawać swoje dane do logowania mimo zaznaczenia „zapamiętaj mnie”. Także, jeżeli link ma target _blank to nie udało mi się takiej strony z linku otworzyć. Ogólnie, jeżeli chcemy skorzystać z przeglądarki by przeczytać 2-3 artykuły i odebrać maila to wszystko powinno być w porządku, jeżeli zaś oczekujemy czegoś więcej niż tekstu i szybszego działania czy też poruszania się po stronie to odradzam. Ja miałem kłopot z wyrobieniem się na kliknięcie linku „załaduj stronę jako html” przy dostępie do gmaila.
Dużym plusem przeglądarki jest to iż po załadowaniu dłuższego artykułu możemy z menu wybrać opcję Article Mode, która ładuje nam daną stronę tak samo jak robi to Readability – super sprawa, i nagle strona kompletnie nie przejrzysta robi się przyjazna dla naszych oczu :)
Gry
Tak, są ukryte jak i są dostępne on-line :) mini saper (Alt+Shift+M) oraz kółko i krzyżyk (po mini saper G) na oooogromnej planszy :) Fajnie się robi przerwy między kolejnymi stronami książki.
API
Tutaj moje wielkie zaskoczenie, myślałem, że Kindle ma API w C++ lub w jakimś niskopoziomowym języku. Okazało się, iż jest to Micro-Java co jednocześnie cieszy (coś można będzie napisać) jak i martwi (Micro-Java??? WTF? Przecież nawet Android z niej zrezygnował :)). Na razie zgłosiłem chęć wzięcia udziału w beta testach i czekam na odpowiedź :)
Podsumowanie
Ogólnie jest bardziej na tak niż na nie. To co mi się nie podoba:
- Słabe wsparcie dla PDFów, mogłoby być lepsze, przeszukiwanie PDFów naprawdę wkurza;
- Brak możliwości edycji atrybutów plików;
- Jeżeli moje IP nie jest z UK to nie mogę korzystać z amazon.co.uk;
- Brak możliwości chodzenia po menu w kółko – strzałka do góry i jak dojdzie do pierwszego elementu to potem przeskakuje na ostatni, i na odwrót. Więc ogólnie trochę klikania jest;
- Brak notatnika ogólnego – aż się prosi by dało się na nim pisać proste notatki;
- Zaznaczanie i notatki powinny iść w parze a nie zaznaczanie sobie, notatki sobie – w sensie, zaznaczenie to jedna rzecz, druga rzecz (całkowicie osoba) to notatka.
Za:
- Ekran, ekran, ekran!!! Wygląda jak papier, czyta się go jak papier. Po prostu super!
- Synchronizacja z Amazon – ekstra sprawa;
- 3G do dostępu do sklepu Amazona za darmo;
- Wi-Fi! :)
- Obsługa natywnego formatu Mobi/AZW - Notatki do tekstu, bookmarks, przeszukiwanie;
- Bateria! Nie wiem, ale przez 1,5 tygodnia działania, bateria wciąż jest full;
- Prostota w wgrywaniu plików – nie potrzebuje jakiegoś iTunes by zgrać pliki;
- API (jako, że istnieje) do pisania aplikacji;
- MP3 – przyjemny bajer… słowo :)
- Screensaver :) Tak jakby w Kindle ekran nigdy nie wygasał, zawsze jest jakiś obrazek, fajnie :)
- Tweet this or share na zaznaczeniach i notatkach :)
Ogólna ocena 7/10. Polecam, ciężko by było uzyskać u mnie 10/10 tutaj, chyba, że by wymyślili ekran który z jednej strony jest jak papier, z drugiej jak LCD – taki dwu stronny iPado-Kindle :) Wiem, że amazon na pewno jeszcze będzie rozszerzał oprogramowanie Kindla o kolejne opcje. Przy czym mam nadzieję, że położą nacisk na pliku PDF – chciałbym móc czytać tak samo przyjemnie PDFa jak natywny format. Choć patrząc na rozmiary PDFów i Mobi, wolałbym aby Adobe poprawiło kompresje ;) Jeżeli zaś PDF nie będzie lepiej wspierany to niech zostanie określona prosta (banalnie prosta) ścieżka konwersji PDFa do Mobi tak by jakość wynikowa była na 90% podobna do tej z PDF. Gdyby PDF miał takie samo wsparcie jak Mobi ocena by była 9/10.
Tak z ciekawości, kto z was ma Kindla? I jakie macie odczucia? Dobrze się sprawuje? Czegoś wam brakuje? Może zastanawiacie się nad kupieniem nowego? Mam nadzieję, że w tym ostatnim pomogłem :)