Na początku chciałem nawiązać w tekście do wykopu, ale wykop to state of mind i raczej nie oddałby tego co chciałem przekazać. Sama nazwa narzuciła by już pewny zestaw zachowań i spostrzeżeń. Nie oto jednak chodzi. Ale tak, gdzieś tam głęboko, wykop był inicjatorem tego postu. Postu o punkcie widzenia, który jest uzależniony od naszego siedzenia. Można to brać metafizycznie jak i dosłownie. Robiąc zdjęcie kwiatka, zupełnie inaczej on będzie wyglądał od góry, z boku pod kątem jak i od dołu. Różne też rzeczy będziemy wstanie zaobserwować jak i przedstawić światu.

Mała odskocznia, po pokazać, że wykop to stan umysłu…

Podobnie rzecz ma się do tego jak spostrzegamy problem nad którym pracujemy w projekcie. Możemy pracować tydzień i nie znaleźć rozwiązania, zaś wystarczy, że zmienimy punkt siedzenia (w tym wypadku zajmiemy mózg czymś innym) a rozwiązanie może nam przyjść na myśl. Może też okaże się, że nawet nie rozwiązanie nam przyjdzie na myśl, ale zobaczymy problem z innego punktu i zobaczymy, że nie ten problem chcieliśmy rozwiązać. Dla przykładu możemy próbować myśleć jak napisać złożone LINQ query, gdzie problemem nie jest jak je napisać, tylko dlaczego w ogóle mamy je pisać? Dość często jak siedziałem nad zapytaniem, zdawałem pytanie czemu ja muszę je pisać, co powoduje iż to mi sprawia problem, jak struktura, to czemu jest ona tak zrobiona i czy da się ją zmienić? To doprowadziło na przykład do tego, że przestaliśmy mieć relacje w danych do odczytu. Spłaszczyliśmy je na tyle, że sama tabela może być już danymi do widoku.

Jednak jesteśmy nauczeni, by na problem spoglądać z wielu punktów i najlepiej z kilku płaszczyzn. W końcu jesteśmy programistami i mamy dość twórczą pracę. Jak byśmy mieli jeden punkt widzenia to raczej byśmy za daleko w tym nie zaszli.

Tym bardziej dziwi fakt, że mimo iż tak dobrze potrafimy to robić na rzeczach martwych tak fatalnie nam to wychodzi w kontaktach między ludzkich. Do tego stopnia, że aż smutno się robi kiedy czytamy pewne opinie, stwierdzenia, sformułowania. Zawsze mnie wtedy zastawia jaki ma punkt widzenia dana osoba. Co ona widzi, dlaczego to widzi jak widzi. I czy ja jestem wstanie przyjąć jej punkt widzenia i sprawdzić czy dam radę tak samo widzieć świat. Czasami się udaje, czasami nie. To co ważne jest, że spróbowałem. Odpisując osobie, przyjmuje więc jej punkt widzenia, starając się jej wskazać inny, że świat nie jest czarno biały w 2d. Nie zawsze to działa, ale próbuje. Dziwi mnie, że inni nie. I to jest za to punkt którego ja nie rozumiem i nie jestem wstanie zobaczyć z kilku stron. W sensie nie wiem, nie rozumiem, i nie mogę zrozumieć dlaczego inna osoba nie chce spojrzeć na problem z innego punktu widzenia niż jej aktualny. Że zamyka się na te wszystkie inne doznania. Nie chodzi mi o przekonanie kogoś do czegoś. Tylko by spojrzała na kwiatek z góry i z boku. Czy zrobienie tego coś da? Tak, pewne akcje powinny być wtedy bardziej zrozumiałe – dlaczego ktoś coś zrobił, napisał. Wtedy też łatwiej jest odpowiedzieć komuś na forum publicznym.

Macie podobne spostrzeżenia? Obserwacje? Znacie sposób jak można zachęcić drugą osobę do zmiany punktu widzenia chociaż na ten jeden moment?

ZOSTAW KOMENTARZ