Lubię obserwować ludzi, dużo można zauważyć, dowiedzieć się o nich jak i zacząć zauważać pewne wzorce które się powtarzają. Niezależnie od tego, gdzie jesteśmy i jaki kolor skóry mamy, kiedy coś przeskrobiemy lub robimy coś nielegalnego jak wyrzucenie śmieci na ulicę większościowo się tak samo zachowujemy – sprawdzamy czy ktoś nas obserwuje, udajemy, że nic nie mamy i nic takiego złego nie robimy, potem bez zbędnych ruchów zrzucamy śmieci i odchodzimy udając, że nic się nie stało. Ale, to jest coś co można zaobserwować na zachodzie a ciężko jednak jeszcze dalej u nas, w Polsce.

Polska się zmienia i jest to część pozytywna, ale dalej nie doganiamy zachodu w wychowaniu sportowym. Może to moje klapki na oczy, a może nie. Jednak w to co u nas w Polsce jest popularne, to zwolnienia za WFów. Tak jakby to był najbardziej zbędny przedmiot w szkole (zaraz po etyce/religii, choć czasami porównywalny z plastyką i WOS). Coś co można łatwo olać i nie chodzić. Wystarczy prosty tekst od rodzica i mamy WF z głowy na rok.

Do tego dochodzi to co mamy dostępne i jak to jest dostępne. Nie ma za dużo wyboru w tym co możemy robić, to rodzic jest odpowiedzialny za załatwienie dodatkowych zajęć sportowych – dowiedzenie się co jest dostępne, gdzie, dowiezienie dziecka, odebranie go. Ogólnie strasznie dużo roboty tylko po to by dziecko na przykład miało gimnastykę w szkole a nie tylko piłkę nożną czy koszykówkę. W ogóle nasze dzieci nie mają skąd się momentami dowiedzieć i nie mają, jak sprawdzić na czym polega określony sport. Nie mają zbytnio możliwości sprawdzenia czy jest to coś co one by chciały uprawiać.

Do tego dochodzi problem nas – rodziców o którym już pisałem i mamy kolejne pokolenie ludzi, którzy sami muszą odkryć sport. Niektórzy robią to szybko, niektórzy robią to wolno a niektórzy nigdy. Mam kumpla, którego podziwiam. Ogólnie nigdy nie widziałem go trenującego cokolwiek oprócz nart/deski. Pifko, fajek i praca z domu i tak w kółko. Ze szczupłego 19 latka jakiego poznałem, zrobił się dość pokaźnym 30 latkiem. Nagle coś się zmieniło i odkrył sport. Ale nie tylko odkrył sport, on odkrył aktywny tryb życia, w którym sport jest jego nieodłączną częścią. Teraz wygląda… po prostu podziw. Gratki Malin (jeżeli to czytasz, to naprawdę jestem pod niesamowitym wrażeniem!).

No właśnie, takiemu Malinowi się udało, ale jest duża część z znasz której to się nie uda. Którzy tego nie odnajdą, nie poznają. A wszystko przez to, że nie wiedzą, że to może być dobre, jest to coś co oni przez całe życie unikali. Więc czemu teraz mają coś robić? Mam kumpla, który się szczyci dwiema rzeczami jedną z nich jest: nigdy nie biegnie do autobusu, bo nie ma sensu marnować zdrowia w końcu zawsze może zamówić taksę.

To co obserwuje, głównie w krajach anglosaskich, ale może dlatego, że tutaj najczęściej przebywam? To, to, że sport jest częścią życia dzieciaków. Nie jest on dla wszystkich, ale znacznie większa część ludzi rozumie, że jest to ważne i dobre dla zdrowia. Czy to będzie golf, tenis, krykiet, piłka nożna, bieganie, pływanie, lekkoatletyka, wioślarstwo (o ja, co ja bym dał by ktoś mi to pokazał za młodu…), każdy znajdzie coś dla siebie. Nie będą z tego masowo zwalniani, bo po co marnować na to czas. Ale później, te dzieciaki, są osobami które ruch traktują jako rzecz naturalną, coś co się robi tak samo jak mycie dłoni czy jedzenie. Nie ważne jakiej postury są, ile ważą, co robią na co dzień i ile piw potem wypiją. Oni się po prostu ruszają. Idą na spacery, jeżdżą na rowerze, chodzą na długie spacery z psami, robią coś, cokolwiek. To już i tak jest więcej niż większość z nas :)

Może to ja, może to moja obserwacja, ale jak możemy oczekiwać od ludzi by się ruszali jak przez całe życie tego nie robili i unikali? Zawsze zastanawiałem się nad wypowiedziami ludzi: To głupie, to bez sensu. Po co. Po co to się nogi pocą.

A piszę to, to właśnie spędzam cały swój wolny czas by dowiedzieć się co jest i gdzie jest dostępne dla moich dzieci. I mam dość szczerze mówiąc. W sensie, organizacja tego zajmuje mi znacznie więcej czasu niż powinna w XXI wieku. Ani informacje nie są powszechnie dostępne ani ludzie nie zawsze są pomocni. No i na końcu nic nie jest organizowane przez placówki edukacyjne do których uderzaliśmy szukając miejsca dla dzieciaków. Może to się zmieni na lepsze. Ale to my, dorośli mamy o to dba po to by nasze dzieci lub ich dzieci mogły nam podziękować za pozytywne zmiany.

A jakie są wasze obserwacje i przemyślenia w tej kwestii?

8 KOMENTARZE

  1. 1. Wpływ na to duży ma nasze poprzednie 50 lat. Organizacje sportowe były tępione krókto mówiąc jako ferment, albo inaczej – nie były popularyzowane. I stąd to się bierze. Potrzeba zmiany z dwóch pokoleń, po nas będzie już lepiej. Twoje i moje dzieciaki się wychowują już w innej rzeczywistości, ich dzieciaki się wychowują … nie da się tego zmienić ot tak. Obserwowana przez Ciebie rzeczywistość anglosaska ma po prosty te 50 lat za sobą z innym podejściem.

    Daj nam 50 lat i zobaczysz jak to się zmieni. To tak samo jak z zamożnością itp.

    2. Też nigdy nie biegnę do autobusu – zawsze jest następny. To tak z moich mądrości życiowych

    • Ad 1.
      Dokładnie, zgadzam się w 100%. 50 lat PRLu zrobiło swoje, nie tylko w kwestii czysto ekonomicznej, ale przede wszystkim światopoglądowej. Ale jednak to się zmienia, na plus.

      Ad. przemyślenia i obserwacje: skoro masz problemy z organizacją zajęć sportowych dla dzieci, to może nie jesteś jedyny i jakiś startupik warto ulepić? ;) W Fitfocie obserwujemy wzrost zainteresowania biegami (sportem) zarówno wśród dzieci jak i dorosłych, trend jest rosnący.

    • true, prl zrobił sobie, mój dziadek aż do śmierci robił ćwiczenia poranne i chodził na długie spacery codziennie, niezależnie od pory roku – rocznik 1920. Więc coś w tym pewnie jest, ale z drugiej strony, może i nas z tłamsili ale aż tak by się nie ruszać prawie kompletnie?

      tak czy siak, jak pisałem i jak piszesz, zmieniamy się na lepsze. i tak, liczę że moje dzieci już będą miały lepiej.

      co do 2, to taki przykład. masz rację nie trafiony to byłem pewny, że taki komentarz padnie :D

  2. Ja tu się wypowiem jako osoba młoda, która jeszcze dwa lata temu uczestniczyła w zajęciach WFu w liceum.
    Od małego interesowały mnie komputery i informatyka, a tata zawsze mawiał “Ile siedzisz przed komputerem drugie tyle powinieneś się ruszać”. I faktem jest, że lubię sport. W ruchu lepiej się myśli. Kiedy długo nie mogę rozwiązać jakiegoś buga to idę na spacer i od razu znajduję rozwiązanie.

    Teraz będąc na studiach, myślę nawet, żeby ubiegać się o dodatkowy semestr WFu, mimo że wyrobiłem to co obowiązkowe. Oprócz tego jestem zawodnikiem warszawskiej drużyny Quidditcha, Warsaw Mermaids, takiego połączenia rugby, ręcznej i zbijaka rodem z Harry’ego Pottera. Więc mam dodatkowe 2x3h treningu w tygodniu.

    Niemniej jednak byłem świadkiem całorocznych zwolnień z WFu w liceum, co tyczy się zwykle osób, które szczególnie tego ruchu potrzebują. A i wielu kolegów na roku (Informatyka na UW) nie wygląda najlepiej, bo nie mają motywacji do sportu i siedzą za dużo przed komputerem (czego sam jestem winny).

    Więc jak najbardziej popieram potrzebę edukacji dzieci, że sport jest czymś fajnym i potrzebnym.

    • super! fajnie słyszeć o takich rzeczach i wiedzieć, że są też grupy ludzie zajmując się takim niszowym sportem i to w warszawie! super!

      Trzymaj tak dalej!

    • ha, moja babcia zawsze mówiła “po co to się nogi pocą” ale moja babcia różne dziwne rymowanki miała które nie koniecznie szły zgodnie z oryginalną wersją :)

ZOSTAW KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here