Jest jedna rzecz o której często zapominamy. I nie jest to nic złego. W sensie, fajnie, że o niej nie myślimy, ale jednak, powinniśmy. Niektóre rzeczy potrafią przysłonić nam inne sprawy. Duża pensja, potrafi przysłonić bezpłatny urlop. Wolne poniedziałki, bycie w pogotowiu w weekendy. W sensie coś super pozytywnego strasznie negatywnie wpływa na nasze spostrzeganie innych spraw.

Jedną z nich jest przygotowanie się na najgorsze. Brzmi to fatalnie, wiem, z miejsca ale dołujesz. Ciągniesz w dół, z takim myśleniem nic się nie osiągnie! Zaraz, nikt nie mówi o myśleniu o najgorszym. Ale o przygotowaniu się na najgorsze. Myślmy pozytywnie, miejmy cele, niskie oczekiwania, jakiś swój plan. Ale bądźmy przygotowaniu na najgorsze. Co to znaczy?

W prostym przykładzie, wybieramy pracę kontraktorską bo więcej kasy z tego jest. W pierwszych 2-3 miesiącach potrąca nas samochód i nie możemy dojeżdżać do pracy. Nic nam się nie stało, ale nogi mamy połamane i nie możemy się ruszać. Praca jest taka, że nie może być wykonywana zdalnie. Kto w okresie rekonwalescencji dostarczy pieniędzy, zapłaci za nasze rachunki?

Nie chodzi o to, że praca kontraktorska jest zła, nie, ona po prostu wymaga od nas myślenia: a co kiedy i na ile mi starczy.  Inny przykład to kary umowne. Przypadkowo złapaliśmy wirusa na kompie i nasze dane zostały zablokowane/albo co gorsza wyciekły. Kto pokryje koszty kar umownych? Mogę się założyć, że z własnej kieszeni było by ciężko. Od tego są ubezpieczenia. Ale trzeba o tym pomyśleć i zapłacić.

Przychodzimy do pracy, w której mamy robić HoloLensy, ale akurat trafiliśmy w bardzo nie fajnym momencie i wszyscy muszą być rzuceni na wsparcie jednego z teamów – pisanie dokumentacji, robienie screen castów za aplikacji itp. Coś co każdy może wykonać. Niefortunny zbieg okolicznościowy, ale takie się zdarzają. Możemy odejść? Mamy taką możliwość?

Czy też klient nam nie płaci, my wystawiamy faktury, ale nic nie przychodzi. Co w tedy?

No właśnie, na tym polega przygotowanie się na najgorsze. Jest to coś co pozwala nam później w pełni cieszyć się możliwością pracy tak jak my chcemy i tam, gdzie chcemy. Bo wiemy, że jak nawet coś pójdzie nie tak, praca nam nie będzie odpowiadała, klient nie zapłaci faktury, będziemy mieli kłopoty zdrowotne, jesteśmy na to przygotowani. Nie musimy o tym myśleć, nie powoduje to u nas niepotrzebnych stresów i zmartwień. Wyobraźcie sobie sytuację, że właśnie TERAZ się wam przydarzyła sytuacja, że zostaliście bez pracy i na koncie macie 800zł. Stresująco? BARDZO.

Będąc ubezpieczonym możemy zacząć rozwijać skrzydła. To jest tak jakby nasz fundament, bez niego nasza konstrukcja może runąć w każdej chwili. Mając solidny fundament, to co staramy się zbudować będzie stało nawet jak coś pójdzie nie tak.

A ile to jest i kiedy trzeba powiedzieć sobie dość, jestem przygotowany na najgorsze? to zależy od nas, personalnie. Dla niektórych to będzie 20 000 PLN na koncie, dla innych 5 000 PLN a dla jeszcze innych może i nawet 0 PLN ale ubezpieczenie na 10 mln euro jakby coś w projekcie poszło nie tak. Wszystko zależy od specyfiki naszego życia i naszej pracy.

Najlepiej to nasze przygotowanie budować już od pierwszych dni zawodowych. Odkładamy odpowiednie sumki odkładamy, nadmiar inwestujemy, odpowiednie ubezpieczenia wykupujemy. Wszystko po to by jakby coś się stało byśmy byli na to przygotowaniu.

Nikomu nie życzę tego by wykorzystał w pełni swoją poduszkę czy też wszystkie możliwe zasoby które przygotował na najgorsze. Ale z własnego doświadczenia wiem, że wszystko się może zdarzyć. Nie tylko z naszej winy, ale też z teorii czarnego łabędzia. U mnie na przykład było to pochowanie połowy najbliższej rodziny w 4 miesiące. O wszystkich chorobach dowiedzieliśmy się najdłużej na 60 dni przed śmiercią, najkrócej tydzień. W tym samym czasie wszystkie zwierzaki też nam padły. W tym okresie, pracowałem może… w pełni… 4 tygodnie? Może 5? Nie wspominając, że później też nie było łatwo wrócić do pracy.

Budowanie poduszki oraz zabezpieczenia na gorszy czas nie jest złe, a jest to mądrym posunięciem – jednym z najmądrzejszych jakie można zrobić. Polecam

7 KOMENTARZE

  1. Ja polecam też ‘śledzenie’ swoich wydatków. Ile wydajemy, na co wydajemy. Nawet jeśli dobrze się powodzi i nie trzeba przysłowiowo zaciskać pasa, to dobrze wiedzieć ile pieniędzy w skali miesiąca naprawdę potrzebujemy (na czynsz, opłaty, kredyty, zakupy codzienne), a ile wydajemy na rzeczy ekstra (książki, gry, wyjścia do kawiarniu itd.)

    • To jest błędne podejście. Ja wolę podejść do tego tak jak Gutek i nie mieć stresu. Serio – od kilku lat nie wiem co to stres związany z pracą (okresy napięcia związane z zdaniiami to inna rzecz, to przeważnie kwestia zarządzenia czasem). To tez był duży element podejmowania decyzji o zmianach w życiu – mogę odejść z pracy i spędzić rok na rozkręcaniu czegoś bo nie muszę się stresować. itp itd.

  2. Dobry artykuł – nieprzyjemny temat, ale warto o tym mówić. Możesz polecić jakieś dobre miejsce gdzie można się ubezpieczyć właśnie np. od kar umownych, utraty kontraktu i innych tematów ważnych z punktu widzenia programisty na B2B?

  3. Cześć!

    1) Jak zawsze dobry post! Dzięki!

    2) Zgłaszam Ci pomysł na następny / następne posty
    – jakie ubezpieczenie OC wybrałbyś dla kontraktora? czy Ty się na coś zdecydowałeś?
    – czy i ew. jak wybrałeś ubezpieczenie na życie i w razie długotrwałej choroby?
    – kwestia odkładnia na emeryturę, temat rzeka poruszony przez kilka innych blogów, interesuje mnie Twoje zdanie.

    3) Trzymaj się!

ZOSTAW KOMENTARZ