Jest kilka firm informatycznych które lubię i które szanuję. Na których okazję czasami czekam, gdyż koszt ich produktów jest dla mnie wysoki. Bez promocji/okazji mógłbym pozwolić sobie na 1-2 produkty (na przykład książki). Jak jest promocja to z chęcią z niej korzystam. Z drugiej strony za każdym razem, kiedy taka promocja jest i niezależnie jak firmę lubię to się nad promocją zastanawiam. Zjednaj strony jak często mogą być takie promocje z drugiej jak duże mogą być takie promocje.

Tak jak mam kłopot ze zrozumieniem promocji sięgających 50% ceny produktu co kilka dni. Tak też w zależności od ich częstotliwości jestem wstanie je zrozumieć. Jeżeli jednak produkty notorycznie są przeceniane no to moim zdaniem ich wartość jest równoważna połowy kwoty już. Jeżeli książka sprzedaje się za $100, ale co chwile dla wszystkich lub zapisanych na newsletter są promocje 50% to wartość tej książki nie jest większa niż $25 – choć czasami nawet wartość jest równa 0 o czym później wspomnę.

Rozumiem idee dawania dużych kwot by potem dawać zniżki – sprzedaje się to. Z drugiej strony zgadzam się z podejściem duża kwota (o tym jeszcze napiszę, bo to nie post o tym) i brak zniżek. Jeżeli jednak zaczynamy działać tak ze wszystkimi rzeczami, to jak do mnie przyjdzie następnie firma, która takie numery odwala i powie, że wyceniła projekt na 100 to ja im powiem z miejsca to ja wam zapłacę 25. Bo w końcu, skoro na jakiś usługach przesadzają tak, to pewnie i też będą przesadzać tak w wycenianiu ich pracy.

Weźmy kursy onlinowe jednej z firmy, nazwy nie podaje, bo nie chcę szerzyć piractwa, ale firma słynie z tego, że ma z piracone kursy innych osób. Ogólnie w tej firmie szkolenie kosztuje około $100 no chyba, że odczekamy tydzień to będzie $50 a jak poczekamy 2 tygodnie to albo za $1 albo za darmo nam ten kurs dadzą. To teraz jakiej wartości jest ten kurs?

Za jakość się płaci. Osoby które wykonały pracę, chcą za to dostać wynagrodzenie. Jeżeli coś co kosztuje sto, sprzedaje się za 25 to jaką wartość ma godzina danego pracownika? Prawie żadną. To żeby mógł się utrzymać to co musi zrobić taki twórca? Wytworzyć masę tego. Tworzyć, tworzyć i tworzyć. A by tyle tego zrobić trzeba obniżyć jakość. Co w wypadku kursów powoduje, że są one kompletnie bezwartościowe.

Do tego dochodzą także tak zwane wybiegi, czyli teraz jest 50% ale w ciągu ostatnich 2-3 miesięcy cena produktu wzrosła o 30%. Więc ta nasza najlepsza okazja przeważnie nie jest tego warta. Wręcz przeciwnie. Jeżeli to już jest najlepsza okazja to lepiej trzymać się od niej z daleka. Im bardziej o tej okazji ktoś krzyczy tym więcej na niej zarabia i tym niższej jakości produkt sprzedaje.

Oczywiście jest tak zwana metoda przyzwyczajania ludzi do danej marki – dając na przykład darmowy software. Im bardziej się do niego przyzwyczai osoby to tym większa szansa, że firma u nas wykupi coś ekstra, albo osoba zmieniając firmy będzie za nas produkt promowała. Tak działa na przykład JetBrains dając masę darmowych licencji. Ale oni wiedzą, że to się zwraca. Więc Twoja chwilowa radość z darmowego produktu, kończy się potem płaczem albo koniecznością wykupienia produktu już po normalnej cenie.

Jak widać nie warto lecieć na wszystkie najlepsze okazje Z językiem na wierzchu. Warto czasami na zimno skalkulować czy to się naprawdę opłaca – czy wartość produktów jest tego warta. Ja wiem, że za produkty firmy sprzedającej szkolenia online nie zapłacę nic, bo cokolwiek dam to przepłacę i firma mi to jeszcze wytknie (dając zniżkę jeszcze większą lub dając produkt za darmo).

PS.: Swojego czasu Elon Musk wysłał do swoich pracowników maila z informacją na temat możliwych zniżek produktów Tesla. IMO ma rację.

2 KOMENTARZE

ZOSTAW KOMENTARZ