Od lat staram się by komputer, telefon czy jakiekolwiek inne urządzenie z ekranem, było ostatnią rzeczą na jaką spojrzę po obudzeniu się o poranku (ekhm obudzenie się po 10 to już inna sprawa, to już nie jest poranek). Dosłownie jest tak, że komputer, telefon, tv, tablet nie są u mnie w użyciu do godziny 9-10 rano. To jest czas zarówno dla mnie jak i dla mojej rodziny.

Od dłuższego czasu (15 lat) zastanawiałem i dziwiłem się, że ktoś może wstać o 5/6/7 rano i 15 minut później siedzieć przed monitorem. Dla mnie jest to nie do pomyślenia. Ekran jest ostatnią rzeczą jaką chcę z rana oglądać. Po co mi on? Przecież zaraz spędzę cały dzień z nim, to naprawdę jeszcze z rana muszę to robić? Post ten który czytasz, został dodany wczoraj późną nocą. Tak ustawiony by był publikowany o 8 rano. Ale to nie oznacza, że ja siedzę o 8 rano przed kompem i coś robię. Nie, nie, nie! Wręcz przeciwnie, mnie nie ma, pewnie dokładnie w tym momencie niosę córkę na geniuszu (ukłon w stronę Macieja) do autobusu. Jakiekolwiek notyfikację cokolwiek dopiero zobaczę za godzinę jak usiądę z kawą w ręku do monitora.

Dzięki temu z rana nic mnie nie wkurza – nie ma głupiego komentarza, braku odpowiedzi, beznadziejnego maila od klienta, Bleh! To nie istnieje. Mogę z rana w pełni skoncentrować się nad tym co dla mnie jest ważne i mogę się założyć, że dla większości nie jest ważny monitor.

Dlatego szanuje ludzi, którzy z rana wstają i ćwiczą. Nie licząc, że takie ćwiczenia z rana dają kopa endorfiny to jeszcze powodują, że stajemy się rześcy, gotowi do działania, rozbudzeni. Sam też taką technikę bardzo długo stosowałem, 20-30 minut ćwiczeń codziennie rano. Ostatnio zmieniam to na krótsze serię ale za to mam co innego popołudniu codziennie, więc ruchu i tak jest więcej.

Tak wiem, niektórzy mówią, wstań z rana i szybko zrób jakieś todo by zacząć dzień pozytywnie jeżeli chodzi o wykonywania zadań. Jeżeli tak i tak chcecie robić, to proszę, wasze TODO na rano to: ćwiczenia. Co, nie? Jak to nie? Bo to nie jest “zadanie z pracą związane”? To zrób tak by było, albo inaczej, nie ruszaj się prze najbliższe dwa miesiące i siedź przed kompem. Potem pogadamy :) nagle się okaże, że te ćwiczenia to jednak jest coś z życiem codziennym powiązane ;)

Więc następnym razem jak się obudzisz, zapomnij o telefonie, tv, komputerze, zjedz coś lekkiego, małego, zrób 20-30 minut ćwiczeń, zjedz śniadanie, napij się dobrej kawy/herbaty/soku czegokolwiek, zrelaksuj się. Zamiast netu, weź książkę, zamiast FB pogadaj z dziewczyną/chłopakiem/żoną/mężem/dzieckiem. Zamiast twittera, przejdź się w okołó domy/bloku. Pooddychaj świeżym powietrzem. Zrób wszystko tylko nie siadaj do monitora.

13 KOMENTARZE

  1. Mi także nigdy jakoś się nie udało wstawać z rana prosto do kompa (pomijam przypadki awarii na produkcji). Nawet gdybym chciał to i tak nie mam jak. Rano Młody do szkoły trzeba wyszykować, śniadanie i te sprawy, samemu się ogarnąć, później Młoda do przedszkola. A później dojście do biura jakieś 2,5km co zajmuje dodatkowe 15 minut, akurat na Maćkowego snapchata ;)

    Na wszystko potrzeba czasu. Do kompa siadam między 9:30/10:00, a więc podobnie… :D

  2. Siłą rzeczy mam budzik w komórce, więc zerkam na nią po 7 rano, żeby budzik wyłączyć ;-) Choć sztuka polega na tym, żeby budzika się pozbyć…
    Co do czytania książek, to jak żadnej w życiu nie przeczytałem, to od pewnego czasu czytam, wieczorem. Być może czytam, bo pierwsza książka którą kupiłem tak mnie wciągnęła, że ja ją wciągnąłem za jednym razem.

  3. Zmotywowaliście mnie z Mirkiem do ćwiczeń!

    Codziennie rano budzi mnie żona zbierając się do pracy. Skoro więc robimy wspólne śniadanie, to od 7-7:30 jestem w sumie gotowy.
    Dzień wcześniej pakuję się na siłkę. Mogę więc rano chwilę pokrzątać się po mieszkaniu i jechać na siłkę niedaleko biura. 40-60 minut ćwiczeń, prysznic i ok 9-10 jestem w pracy. Idealnie z elastycznym czasem pracy.
    Dwa razy w tygodniu siłka, raz basen, wszystko w jednym budynku.
    A podczas ćwiczeń i transportu słucham jeszcze podcastów, chyba zacznę prowadzić na blogu jakąś listę z ocenami :D

    W każdym razie bardzo przyjemna sprawa. Jeśli ktoś ma siłkę po drodze do pracy, to stanowczo polecam. Nie ma wtedy wymówek w stylu “meeting skończył się za późno, już nie zdążę na siłkę” czy “głodny jestem, bo nie było czasu na obiad” etc.

  4. Ton posta jest tak bardzo rozkazujący, że mam naturalny opór xD Właściwie nie podałeś za bardzo powodów zeby rano nie patrzeć w ekrany. A co jeśli w moim telefonie nic mnie nie wkurza rano? Co jeśli to dla mnie sposób żeby szybko rozruszać oczy i mózg? Co jeśli na ćwiczenia mam przeznaczony czas po pracy? ;)

    • Rozkazujący? Dodaj do ostatniego akapitu słowo proszę na samym początku i będzie już dużo lepiej. Ekran jakikolwiek niesie pewne bodźce. Nawet jeżeli uważasz ze Ciebie one nie dotyczą to podświadomość działa. Do tego post nie miał dawać powodów (choć dla każdego co innego jest powodem, albo dokładniej powód a nie koniecznie będzie powodem dla osoby x kiedy zaś będzie dla osób y i z), miał zmobilizować do tego by odłożyć komórkę i po prostu być. Jeżeli zaś Twój mózg i oczy potrzebują komórki i komputera z samego rana by zacząć działać to ok, jeżeli uważasz ze to jest coś co Cie nastawia pozytywnie do świata i nie robisz tego nałogowo ale z własnej chęci to super, rób tak dalej :) whatever makes you happy :)

  5. Od lat uwazam, ze godziny zaraz po przebudzeniu sa najbardziej produktywne (dla mnie), zanim caly otaczajacy mnie swiat “ruszy”. Jak jezdzilem do biura jeszcze, to po jakims czasie zaczalem jezdzic na 6. Wg mnie umysl rano jest najswiezszy i to wlasnie ten czas najchetniej poswiecam na prace. Liste TODO czy jakkolwiek jej nie nazwac, robie wieczor przed i zastanawiam sie nad kolejnym dniem.

    To czy czyms sie denerwujesz, czy piszesz mejla nie jest kwestia patrzenia w monitor tylko radzenia sobie samemu ze soba.

    Tytul, jakkolwiek clickbaitowy by nie byl, akurat odnioslbym do tego, aby nie zmarnowac najbardziej produktywnych godzin porannych.

    Btw. zdaje sie, ze ekrany jako bodzce nie sa mile widziane przed snem i zle wplywaja na jakosc snu.

    • No i elegancko. Tytuł nie jest clickbejtowy, sam czasu z rana nie marnujesz i gratuluje. Podejście do tego co sie dzieje w sieci jest tak jak piszesz uzależnione od danej osoby. Tylko na palcach jednej dłoni mogę wskazać ludzi których to jednak nie dotyka i potrafią sobie z tym wszystkim radzić. I tak jak piszesz umyslnjest kreatywny z rana a ze znaczna cześć ludzi z rana przegląda face, plotek, pudelek itp traci właśnie najcenniejszy czas. I światło komórki zapewne Ci przeszkodzi w zaśnięciu ale też dla innych jest podświadomym znakiem: sprawdź co jest grane. Sam wiesz że aby pewnych rzeczy nie robić wycinamy je z życia by nie kusiły. Jednak to nie jest proste. I właśnie o tym jest ten post, by spróbować.

  6. no i zmarnowałem czas z rana… :) wyluzuj, to co opisujesz jako coś, co może Cie zdenerwować, to jakieś mrzonki, które nie mają znaczenia…

    ja nie do końca uważam czas z rana przy kompie za zmarnowany, czasami puszczę sobie muzykę, żeby się rozbudzić, czasami poczytam albo obejrzę filmik o czymś co jest w kręgu moich zainteresować (np ćwiczenia kalisteniczne, dieta pod budowę masy mieśniowej itp).

    zależy jak korzystasz z czasu przed kompem, można się czegoś nauczyć, albo zmarnować na pracę lub jakieś pierdoły, jak cudze blogi ;) pozdrawiam :)

ZOSTAW KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here