Cały czas piszę, że byśmy się ruszali i ćwiczyli. Że ruch jest potrzebny i momentami niezbędny do tego byśmy byli zdrowi. Jeżeli mamy pracę siedzącą lub wymagającą dużej liczby godzin patrzenia na monitor, wręcz ruszanie się, rozciąganie jest po prostu nawykiem, który powinniśmy wprowadzić im szybciej tym lepiej. Wspomniałem też jaki wpływ ma to na dzieci. Jeszcze chyb tylko nie pisałem o tym jak powinniśmy siedzieć lub jakie i dlaczego takie krzesło wybrać. Więc dzisiaj o tym, dlaczego ja ćwiczę. Kilka rzeczy będzie jasnych i mogą być oczywistą oczywistością. Kilka zaś może otworzyć wam oczy i powiedziecie: o, nie myślałem pod takim kontem.

1 Waga/brzuch/sylwetka

To jeden z oczywistych powodów. Źle się czuję, kiedy waże za dużo. Nawet nie chcę opisywać poszczególnych wizualnych aspektów które potrafią mnie do szału doprowadzić. Niektórzy to nazwą narcyzmem. Nie wiem. Nie interesuje mnie to czy mam oko podbite, zadrapaną mordę, szramę na ramieniu, popękane dłonie itp. Ale jakoś nie mogę patrzeć na swój brzuch. Nawet powiem tak, że widok brzucha motywuje mnie do ruszania jak nic innego.

To trwa, w sensie, nie jest tak, że go zobaczę i jazda! Nie, zobaczę go przez 3 miesiące i w końcu się wkurzę, wtedy jest jazda.

2 Mogę jeść co mi się żywnie podoba

To jest druga najważniejsza rzecz. W sensie, nigdy rozwiązaniem problemu (1) u mnie nie była dieta. Oj nie! Nie ma szans. Kocham jeść, kocham pyszne jedzenie w każdej postaci – nie interesuje mnie to czy to vege czy nie. Czy to robale czy nie. Jak smaczne, to zjem. I to zjem tak by potem się nie móc ruszać :) a po godzinie z chęcią to powtórzę.

No trochę przesadziłem, ale tak, objadam się. Lubię jeść i lubię sobie nie odmawiać z powodu brzucha. Zresztą ćwiczenie ma to do siebie, że w którymś momencie i tak zapali czerwoną lampkę jak się będziemy objadać – NIE RÓB tego, bo będzie słabo jak zaczniesz biegać/jeździć na rowerze/pływać/skakać/itp.

3 Mam siłę/wytrzymałość by bawić się z dziećmi

Patrzę na różne osoby z różnych środowisk i przeważnie jest zawsze ten sam problem: plecy plus kondycja. Po pierwsze nie są wstanie podnosić, rzucać, przekręcać dziećmi. A dzieci to po prostu UWIELBIAJĄ. Po drugie, jak już to potrafią nawet zrobić. To po 2-3 minutach padając i nie mają sił na więcej.

Nie mam szansy by mieć tyle energii co moja córka, nie jestem wstanie ganiać tak jak ona, ale jestem wstanie zrobić wszystko by jej dotrzymać kroku, i to robię. 10 razy z 2 latką na 2 piętro drabinkami by zjechać zjeżdżalnią. I nie ma tutaj przerwy.

Na razie daję radę :)

4 Mogę, kiedy potrzebuje podbiec/wejść po schodach

Nie mam z tym problemu. Kiedyś jak biegłem do autobusu to potem potrafiłem przez 10-15 min próbować złapać ponownie oddech, teraz podbiegnę, dwa głębokie oddechy i jest już ok. Wejście po schodach na 6-10 piętro? Nie ma problemu. Wniesienie wózka, bo winda się popsuła? SPOKO.

Zniesienie i wniesienie wózka jak się winda w metrze popsuje (czyli prawie zawsze)? Nie ma problemu.

5 Sport sprawia, że się lepiej czuję

To jest prawda. Nic dodać, nic ująć. 30 minut biegania daje mi więcej radości niż zamknięcie deal za paręnaście tysięcy złotych. Albo inaczej, daje mi inną radość, która jest mi potrzebna by w pełni cieszyć się życiem jak i znajdować w nim sens.

Podsumowanie

Jak widać, tylko jeden punkt jest związany z tak zwaną wagą reszta jest związana z tym co mogę robić dzięki ćwiczeniom.  Jest jeszcze jedna rzecz, która jest tak zwanym zabezpieczeniem/pewnością. Byłem po każdej stronie, zarówno tej otyłej (90kg) jak i tej za chudej (poniżej 70kg). Dzięki ćwiczeniom, wiem, że znam proces i potrafię dokonać zmiany. Robiłem to nie raz. Więc jak nawet coś zacznie szwankować. Wiem, że jestem wstanie wrócić do rozsądnego (w zależności od wieku) stanu w określonym przedziale czasu. Znam drogę i znam proces.

A ty dlaczego trenujesz/ćwiczysz? Jakie są Twoje powody?

8 KOMENTARZE

  1. To ja dodam jeszcze jeden powód: ćwiczę by mój mózg miał chwilę dla siebie. W przeciwieństwie do wielu biegaczy, nawet na jakieś dłuższe rozbieganie (1h+) nie biorę słuchawek żeby słuchać audiobooka/podcastu. Mój mózg ma wtedy czas pochodzić na wolnym biegu – przemyśleć ostatnie dni, wymyśleć nową ideę, wpaść na nowy pomysł itd.
    Z Twoimi powodami się w pełni zgadzam, również są moimi powodami :) ale ‘wolny bieg’ jest dla mnie równie ważny :)

  2. Moj powod na poczatku to byla chec zrzucenia “balastu” :-) Szybko okazalo sie, ze aktywnosc fizyczna wyrabia u mnie wieksza odpornosc na stres, pozwala wyladowac troche frustracji, i sprawia ze od rana lepiej sie czuje. I to teraz jest dla mnie najwazniejsze.

  3. Są tacy jak ja, którzy jedzą wszystko, Zawsze, w nosie mając godziny i kalorie. I mimo to nie mają nic pomiędzy kośćmi a skórą, ani tłuszczu ani mięśni, szkielet tak seksowny że tylko usiąść i płakać :p Dlatego buduję te mięśnie z mozołem i cieszę się z każdego przekroczenia 50kg!

ZOSTAW KOMENTARZ