Jest godzina 23:59, siadam do tego posta po 2h snu i bycia na nogach od 7h. Tak się też składa, że dzisiaj jest też ostatni dzień vloga Mirka – 365 dni, codziennie. Więc chyba temat dobry, o wytrwałości w postanowieniach.

Patrząc na siebie przez ostatni prawie rok, jak i na inne swoje postanowienia, które wykonuje od lat już, jedna rzecz je wszystkie wyróżnia: brak wyjątków. Wczoraj pisałem o tym, że nasza głowa robi nam różne dziwne rzeczy i to ona powoduje, że nie kończymy czy też kończymy podjęte wyzwania. Podobnie jest z wyjątkami. Dosłownie mówiąc, wyjątki to nasza głowa mówiąca nam, że nie mamy siły. A to jest nieprawda.

Spotkałem wielu ludzi, w życiu którzy twierdzą, że oni to mogą, jak chce i kiedy chcą. Włączyć i wyłączyć robienie tak jak im się żywnie podoba i nie mają problemu z tym, że teraz przerwali i za tydzień znów zaczną. Większość z nich była paląca i przeważnie jak mówiła o swoich rzucaniach palenia… ;)

Ja do takich osób nie należę. Znam także wiele osób które do tej grupy nie należą. U mnie by coś działało na całego to nie ma wybacz: nie piję? To nie ma 0% czy nisko procentowego. Nie palę, to nie ma wciągania dymy w inny sposób. Koniec. Nie będę sam siebie oszukiwał, jak już wciągam dym do płuc to mogę palić. Jak już piję 0% lub nisko to znaczy, że mogę pić normalne. Jak już piszę to lepiej pisać codziennie niż 2-3 razy w tygodniu. Jak już piszę, to nie piszę z zapasem na tydzień by tylko napisać i zapomnieć. I po tygodni znów się męczyć i motywować by napisać posty. Pół biedy pewnie wtedy też trzeba NA SIŁĘ wpaść na pomysł.

No ale takie robienie wymaga jednak wytrwałości. Codziennie. Niezależnie od tego czy jesteśmy na wakacjach, w podróży czy też w pracy. Robimy. Pada nie pada. Robimy. Wyjątki nie istnieją, ale jest jeszcze jedna rzecz. To nie jest tak, że PRZEZ ROK teraz będę robił X, to jest będę robił to przez tydzień, przez trzy, przez 6. Moje cele nie są roczne, ale krótko terminowe. Co najwyżej nastąpi ich upgrade. A to pomaga mi utrzymać kierunek taki jaki chcę.

U mnie nagrody nie działają i cele muszą być prywatne. Ale to jestem ja, może Tobie to pomoże? Nie wiem, ale podsumowując, wytrwałość, czyli jak to by inni nazwali grit u mnie wygląda tak:

  • Brak wyjątków
  • Krótkie, osiągalne cele
  • Brak nagród
  • Brak obwieszczania światu o planach

Wtedy to u mnie działa. Skąd jednak działający grit – nie wiem. Wiem co u mnie działa i wiem jakie mam słabości. Najlepsze jest to, że zaobserwowałem to podczas programowania i debuggowania, kiedy to dowiadywałem się jak coś i dlaczego tak to działa. Nie interesowały mnie sprawy: tutaj robię DI… nie, mnie interesowało, dlaczego kompilator tak kompiluje kod a nie inaczej. Dlaczego w ogóle mam użyć DI. Wtedy zauważyłem, że moje proste zasady działają bardzo dobrze na mnie.

Wolę nie ryzykować z wyjątkiem, wolę nie rzucać długo terminowych (na przykład 3-5 miesięcznych celi), nie chcę robić czegoś dla nagrody i nagroda nie jest za to, że coś zrobiłem – trochę tego nie rozumiem, że dla innych nagrody działają motywująco. A o celach nie mówię, bo jak powiem to mam wrażenie, że zostały już zrealizowane.

Mirek jest za to inny i opowiada on o tym w swoich vlogu. Jak chcesz to możesz nadgonić zaległość – masz na to pewnie trochę czasu, bo podobno Mirek idzie wakacje vlogowe teraz.

Ja zaś postaram się wytrwać do końca, już dużo nie zostało. Do przeczytania jutro :)

11 KOMENTARZE

  1. Mirek będzie miał wakacje, Ty zrobisz swoje, a połowa Polski nie będzie wiedziała co ze sobą zrobić bez was :)

    Nie wiem jak wygląda Twoje postanowienie blogowe. Ale mam cichą nadzieję, że jeszcze wiele postów upłynie do tego czasu. A potem może vlog albo podcast?

    Udanej imprezy!

  2. Cześć Kuba!

    “… trochę tego nie rozumiem, że dla innych nagrody działają motywująco.” – co masz tutaj na myśli? Rozwiniesz? Dzięki!

    • Nie wiem co Gutek myśli, ale chyba chodzi mu o to, że na niego marchewka na kijku nie powoduje, że chce mu się tam biec. To że ustawiasz sobie cel typu “zrobię dla siebie X jak napiszę 1000 postów” dla niego nie działa

    • tak jak Tomek pisze plus sam fakt kupowania sobie czegoś co chcę i potrzebuje kiedy spełnię X i Y? Jak potrzebuje to kupuje. Oraz, skoro robię coś bo podjąłem takie wyzwanie to nie dlatego by kupić sobie coś, tylko dlatego, że chcę to robić. Jeżeli już o jakiejś nagrodzie miałbym mówić to nagrodą samą w sobie jest droga i robienie tego co chciałem robić.

      Inną sprawą jest to, że ja lubię niespodzianki. Mogę być zawiedziony nimi, ale je lubię. Wolę nie wiedzieć co jest na końcu ścieżki niż wiedzieć, że jak tam dojdę to dostanę samochód.

      Nie wiem czy udało mi się to ująć w słowa. najprościej mówiąc to jest tak, jak napisał Tomek, sama marchewka nie jest powodem do tego by się ruszyć a jak juz ją widzę to mam pewne a le co do niej – mogła by być bardziej czerwona, prostsza itp.

ZOSTAW KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here