Odwieczna walka. Ja biegam maratony, a ja sprinty. Ja dopiero rozwijam skrzydła po 2h biegu, a ja po 100 metrach sprintu. W przełożeniu na język biznesowy: ja tam wolę planować i budować firmę latami, a ja wolę zbudować na wczoraj i sprzedać przedwczoraj za miliardy (bez sarkazmu, całkowicie pozytywnie). Na język programowania: to mi zajmie około 10 miesięcy wraz z planowaniem i zastanawianiem się nad architekturą, a ja jutro wrzucę już PoC i będziemy budować na jego podstawie kolejne wersje. Wydawałoby się, że dwie kompletne różne rzeczy a jednak. Obydwie mogą doprowadzić nas do celu. Obydwie mogą dać wielką satysfakcję. Więc czemu zakłada się, że ten długodystansowiec jest pozytywny a ten krótko to człowiek z małym zapałem?

Przy planowaniu biegu długodystansowego, zastanawiamy się, ile i jakie batony energetyczne będziemy potrzebować by nie spotkać się ze ścianą. Jakie temp mamy narzuć na pierwsze kilometry, na pierwszą połowę. Kiedy możemy przyspieszyć, kiedy mamy zwolnić. Jak mamy się do tego przygotować, co mamy zrobić dzień, dwa przed. Ogólnie planujemy baaardzo dużo. I jest to bardzo ważne. Jeżeli chcemy osiągnąć pewne wyniki, to rzeczy powinny być zaplanowane, z możliwością zmiany części jak nie wszystkich planów w każdej chwili. Ale kilku rzezy możemy być pewni: jak to, że będą nam potrzebne węglowodany, że będziemy musieli się napić. I by osiągnąć wynik Y musi biec z prędkością X albo utrzymując W min/h. To jest łatwe. Są rzeczy trudniejsze, typu, co zrobić, kiedy nogi odmówią posłuszeństwa?  Czy trzeba zabrać czapkę, bo słońce może przygrzać. Itp. Ogólnie, planowanie jest dobre i daje dużo pozytywnych wyników. A im bardziej potrafimy coś zaplanować tym bardziej jesteśmy zorganizowani. Nic tylko taką osobą zatrudnić lub pracować pod taką. Ma plan, dąży do jego realizacji i go zrealizuje. Nie to co sprinter.

Sprinter w ogóle nie planuje, daje z siebie wszystko na krótkim okresie i potem pada martwy. Ma taki słomiany zapał. Takiego na pewno nikt nie chce, chyba że to ma być wyścig szczurów. Różne inne wyzwiska słyszałem. Problem polega jednak na tym, że nie dostrzegamy czegoś innego. Że taki sprint to jednak wymaga on podobnych jak nie większych przygotowań niż takie podejście długodystansowe. Przy sprincie nie ma czasu się zastanowić co możemy zrobić inaczej. My już mamy na to plan. Tu jest dosłownie wszystko to samo co w naszym podejściu długodystansowym, tylko, że musimy reagować na zmiany znacznie szybciej. Mamy do przebiegnięcia 500 metrów na czas, jak powinniśmy rozłożyć siły by optymalnie dobiec do mety? Dla początkujących przeważnie to wygląda tak, że przez pierwsze 100-300 metrów dają z siebie wszystko, ostatnie 200 ledwo co człapią. A wszystko rozbija się o planowanie. To, że dystans jest mniejszy nie znaczy, że nie mamy zaplanować jak coś zrobimy. W szczególności, że celem jest nie przebiegnięcie 600 metrów na czas czy 400, a dokładnie 500. Nogi i głowa i wszystko ma nam paść nie wcześniej niż 500 ale też nie później niż te 500.

W CrossFit jest to dużo prostsze do zaobserwowania.  Tam działamy na wodach (zestawach ćwiczeń). Naszym celem jest zrobienie X set powtórzeń w ciągu na przykład 15 minut. Niby mało, niby taki sprint. Ale, jeżeli przez przypadek poleci się aż do odcięcia w pierwszych minutach, to już koniec. Właśnie się wypaliliśmy i teraz musimy leżeć i odpoczywać. Co innego jakbyśmy do tego mądrze podeszli, robić wolniej, ale systematyczniej. Podzielić tak serie by nie napompować sobie na przykład przedramion.

A więc jesteście długodystansowcami czy krótko? Czy dalej krótkodystansowiec kojarzony jest z czymś negatywnym? czy w ogóle warto tak to dzielić?

6 KOMENTARZE

  1. Pamiętaj, że sprint to tylko kulminacja tygodni, miesięcy i lat przygotowań. Owszem, na samych zawodach sprinter ma do przebiegnięcia króciutkie 100m lub podobny dystans, ale żeby na tym dystansie podjąć walkę z konkurentami, musi pracować na to ciężko i systematycznie przez długi czas. Tak więc skuteczne stawianie celów, planowanie i realizacja planów są cechami zarówno krótko- jak i długodystansowców.

  2. Zdecydowanie długodystansowiec. Lepiej zdecydować, co chcemy osiągnąć, a cel, który mamy do zrealizowania podzielić na mniejsze etapy.
    Pozdrawiam :)

    • no a dla mnie właśnie nie ma różnicy :) nie doceniamy tego co krotkodystnsowiec musi zrobic by być krotkodystansowcem.

      Ale rozumiem tez Twoj punkt widzenia :) tez tak myslalem :)

ZOSTAW KOMENTARZ