Jesteśmy dość rozpuszczani. Mówię to kompletnie serio. Tworzymy soft wart setki tysięcy złotych, zarabiamy powyżej średniej krajowej i to czasami nawet kilkukrotnie – ba, jesteśmy bardzo często w tym 3-4% ludzi w Polsce zarabiających najwięcej. Do tego narzędzia w większości dostajemy za darmo lub półdarmo. Edytory kodu? Od zaawansowanych po vim, wszystko za darmo całkowicie albo za darmo z ograniczeniami (liczba ludzi w zespole). Trafiają się rzeczy za które płacimy – jakiś pluginy, konkretne narzędzia do zadań specjalnych. Ale i z nimi jest tak, że jak się postaramy to możemy dostać je za darmo albo poprzez zapytanie się albo poprzez losowanie narzędzi w sieci. A jak nie jesteśmy pewni zakupu lub nie udało nam się dostać softu to możemy łatwo uzyskać demo na dłużej niż 15-30-90 dni. Czasami nawet można dostać aplikację za BLOG POST, za wzmiankę na twitter czy też… wymówienie aplikacji na YT. Naprawdę jesteśmy rozpuszczani! Pamiętam jak kiedyś porównywaliśmy koszt mojego moich developerskich narzędzi i narzędzi znajomego do robienia wizualizacji. Tego się nie dało ująć w słowa. A potem są oferty: min 2 letnie doświadczenie z danym oprogramowaniem. Bez piracenia szans nie było.

Skoro dostajemy dużo za darmo, nie jesteśmy przyzwyczajeni do płacenia za coś nie wspominając już do odmowy jak o coś poprosimy. Jak się mamy wtedy zachować? Co zrobić? JAK TO, KTOŚ MI ODMAWIA? Przecież to dla niego czysta reklama, nic go to nie kosztuje… tylko czy aby na pewno?

Kilka takich luźnych przemyśleń, ile to tak naprawdę kosztuję firmę, co to znaczy za darmo i czy aby na pewno się opłaca firmie dawać soft za darmo jak i jak powinniśmy my się zachować, kiedy już go nie dostaniemy.

Trochę o softcie i strategii

Strategia rozsądna – ją tak nazywam

Za dużo nie będzie w tym punkcie, sądzę, że poniższy cytat wyjaśnia punkt IDEALNIE:

If anyone ever wants my content but comes from a disadvantaged place just let me know it is free.

I have no moral qualms over doing this type of thing. If you make 100$ an hour you can afford to pay for content. If you make $5 an hour I have no worries giving it for free.

Greg Young

Za darmo

Pierwsza sprawa, w tym świecie nie ma nic za darmo, no prawie :) Jeżeli dostajemy produkt to osoba która nam go daje, nie rozdaje go za darmo, tylko rozdaje go z myślą, że coś się stanie – napiszemy recenzje, udostępnimy informacje o firmie w sieci, przyzwyczaimy się do niego i go potem kupimy, zrobimy reklamę pantoflową. Albo po prostu daje nam by pokazać coś fajnego z myślą, że akurat nam się to spodoba. A jak coś nam się podoba to co robimy? Sami z siebie się tym dzielimy.

Są też firmy które mają inne podejście. Mają środki i możliwość by przyzwyczaić ludzi do pracy z ich produktami. Im więcej i im bardziej się przyzwyczai ludzi tym później więcej kupi produkt. Prosta zasadza, działa. Nie wyobrażam sobie życia bez nCrunch czy też JetBrains (ale z tym ostatnio mam kłopoty wydajnościowe). Piszę i reklamuje ich produkty kompletnie za darmo, bo są i dobre i rozwiązują moje określone problemy. W obydwóch produktach jestem lub byłem aktywnie płacącym. A więc ich sposób działania na mnie skutecznie zadziałał.

To co niby miało być za darmo jak widać wcale nie jest za darmo. Jakieś intencje są.

Za darmoszkę
Za darmoszkę

Liczba próśb o darmowy soft

Czy ktoś kiedyś był ciekawy, ile osób prosi firmy o darmowy soft? Ja byłem, ale nie wiem, jak to zmierzyć, sam wysłałem z setki maili z prośbą. Nie zawsze otrzymywałem odpowiedź, nie zawsze odpowiedź była pozytywna. Przy zmasowanych prośbach tych aplikacji można rozdawać w nieskończoność. Czyli może lepiej by było dać produkt za darmo a aktualizacje płatne?

Gdzieś ta firma musi zarabiać, coś musi zyskać na tym, że Ci ten produkt da. Jaka jest wartość przekazania Tobie tego softwaru?

Wersje produktów

Przy drogich produktach ciężko jest rozdawać je za darmo. Lepiej jest stworzyć coś pomniejszego okrojonego i dać za darmo albo przy niskiej opłacie. I działać w ten sposób by przyzwyczaić ludzi do softu. Jest to jakaś metoda działania i całkiem dobra. Kto korzysta z VS Express albo Community? Dużo osób? Zapewne. A jak chcemy coś więcej to płaćmy.

Jest to też jakaś forma dawania aplikacji za darmo. A jak nie tak to trial który jest dobrany pod nas.

Cena produktu

To też jest dość ważne przy rozpatrywaniu całego dawania czegoś za darmo. Łatwo jest dać produkt, który jest tergetowany w tysiące i kosztuje 100-400 euro, ciężej jest dać produkt targetowany w nielicznych wart 5 000 – 10 000 euro. Który produkt sami byście oddali za darmo prędzej? Ten za 100-400 czy ten za 5 000-10 000?

Cena produktu
Cena produktu

Nic nie dajemy KONIEC KROPKA

Jak dla mnie najlepsza strategia. Tak zwana Teslowa. Nie ma zniżek, nie ma dawania za darmo, jest jazda próbna. Według jeszcze psychologii marketingowej, najlepiej by ta jazda próbna była ograniczona czasowo. Okazuje się, że ludzie prędzej kupią produkt z wersją trial 15 dni, niż 30 dni. A to dlatego, że w 15 dni ludzie będą wykorzystali produkt znacznie intensywniej. Przy 30 dniach pomyślą sobie: kiedyś tam zajrzę i popatrzę.

NIC, NADA
NIC, NADA

Przyczyny odmowy

Wartość jaką dajemy

To jedno z najważniejszych pytań, na które ty i firma powinny znać odpowiedź. Jaką wartość ty dostarczysz tej firmie? Co się stanie, kiedy firma da Ci darmowy software? Co jesteś wstanie zagwarantować? Na przykład: przeczyta Cię 10 000 ludzi, z czego 2-3 kupią produkt. Czy to jest już zysk dla nich? Czy raczej nie? Oczywiście można się sprzeczać, mają niby jeden więcej sprzedanych egzemplarz. Tylko czy to jest ta wartość o której firmie chodzi?

Wartość zależy od tego co firma chce osiągnąć. Już samo zarażenie Ciebie tym softem może być dla firmy wartościowe.

Nie masz odpowiedniego zasięgu

True, firma ma na tym coś zyskać o czym już pisałem. Co zyska firma, jeżeli masz dziesięć osób które Cię followują? No chyba, że każda z nich ma po 100k śledzących :) Ale jak już pisałem to wcześniej. Jaką wartość ty im dostarczysz? Czy oni zarobią na Tobie? Jak? Jak to mają zmierzyć? Pokaż im. Jeżeli masz pewność, że oni na tym zyskają, pokaż im jak i gdzie.

Tobie nie a jemu Tak

Twój pech. Twój kolega/koleżanka zarabia więcej? Twój pech, mniej? Ich pech. Analogia jest taka sama. Może osoba trafiła na dobry dzień kogoś z firmy a ty na zły, może użyła proszę albo siema. Nie wiesz, nie dowiesz się :) Ale pisać, że on dostał a ty nie, to jak pójście do szefa: a czemu on ma więcej niż ja! I brzmi i wygląda to źle. No chyba, że to się tyczy w przedszkolu.

Bo tak

Bo tak jest i tyle. Nie każdy musi być dobrym samarytaninem.

Jak reagować? Publicznie czy prywatnie?

I na końcu, jak zareagować? Napisać wszędzie CI NIE DAJĄ? Czy może zachować to dla siebie?

Możemy to rozdzielić na kilka podpunktów

Czy nasze pytanie było publiczne i odpowiedź firmy też?

Jak wszystko było publiczne to nie ma o czym gadać. Kwestia ubrania w słowa tego co będziemy publikować.

Pytanie publiczne zaś odpowiedź prywatna?

Sytuacja cięższa, bo ktoś widział, że się pytaliśmy. Nic nie mówimy do póki ktoś się nas nie spyta. Pyt: Hej dostałeś ten soft? Odp: Nie :( TO STARCZY, nie trzeba iść: Nie, te d…. napisały mi, że ….

Pytanie prywatne i odpowiedź publiczna (brak prywatnej odpowiedzi)

Jakkolwiek, smutne i firma się źle zachowała – niezależnie czy pozytywnie, czy negatywnie odpowiedziała. Pozytywnie pewnie byśmy jeszcze zaakceptowali – ale fajnie i tak by było dostać prywatną odpowiedź. Skoro firma sama odpowiedziała, to nic nie robimy, nie RT, nie <3, po prostu zostawiamy.

Pytanie prywatne i odpowiedź prywatna

Jeżeli nie dostaliśmy softu, zachowajmy to dla siebie. Nie piszmy o tym publicznie, nie wywalajmy brudów. Może kiedyś będziemy chcieli współpracować z firmą, ale poczuła się ona dotknięta tym co napisaliśmy? Poczuła się ona urażona tym, że napisaliśmy nie dając pełnego obrazu tego jak pytanie było sformułowane, o co prosiliśmy i jakiej wartości był dany soft oraz jaką wartość my dostarczymy. Oj wiele rzeczy jest.

A co jeśli dostaliśmy soft?

Jeżeli dostaliśmy soft, to pokażmy z miejsca i doceńmy to. Napiszmy jaka fajna firma itp. Bądźmy pozytywni. Nie bądźmy negatywni.

Zresztą to też dużo lepiej moim zdaniem wygląda jak firma widzi, że ty wychwalasz te które coś dają a nie informujesz i nie jedziesz po tych które nie dają.

Jeżeli jest ciężko zrozumieć lub odnieść się do narzędzia/oprogramowania to zamieńcie tutaj narzędzia/oprogramowanie na ofertę sponsoringu grupy. Czy naprawdę napiszecie: XYZ nie chciało nas wspierać a tacy zajefajni jesteśmy! Serio, napiszecie i zrobicie tak? Czy raczej napiszecie ALE FAJNIE, ŻE XYZ dołącza do naszych SPONSORÓW!

Podsumowanie

Bądźmy pozytywni i mili. Nawet jeżeli my nie piszemy czegoś z zawiści, tylko po to by poinformować ludzi to nie piszmy negatywnie o firmie, która nam softu nie dała. To sprawa pomiędzy nimi a nami a nie reszty świata.

7 KOMENTARZE

  1. Strasznie długi wpis przeskanowałem ale w zasadzie IMO sprowadza się to do:
    1. przekonania o wyjątkowości branży (nie, nie jesteście wyjątkowi, chwilowo jest zapotrzebowanie ale i tak to nie oznacza że jest się wyjatkowym)
    2. zrozumienia jak dziala sprzedaż, firmy nie dają software za to ze jestes wyjatkowy i zaje.. devSzlachta, firmy oceniają twój potencjał sprzedaży. Tylko to. Dlatego jedni dostaną softa a inni nie. Period.
    3. PIsanie na sołszial midia że jesteście pacany bo nie daliście mi softu za darmo to niezrozumienie punktu #1 i #2.

  2. Jakoś nie jestem w stanie sobie wyobrazić próśb o lub oczekiwania darmowego softu. Chyba, że jest się niepracującym studentem, który np dzięki temu nauczy się obsługi danego narzędzia.
    Sam jak zacząłem pracę to pokupowałem licencje na apki których używałem, m.in. Winrar, R# :D (wtedy w siedzibie winrara: https://images-cdn.9gag.com/photo/are2EX6_700b.jpg).
    Zresztą bardzo często są alternatywy które da się kupić taniej i które nam wystarczą (np zamiast Photoshopa / Illustratora kupiłem świetny pakiet Affinity Photo / Designer i który mi wystarcza).
    Jeśli ktoś ma takie zdanie jak w tytule posta to należy mu się tylko mem z nosaczem :P.

    • Nie wiem ile zarabia Gutek ale jeżeli Twoje pytanie dąży do tego “czy tyle można zarabiać w pl jako developer” – tak, można. Ale raczej nieliczni, przynajmniej jeżeli chodzi o ludzi zatrudnionych na umowach , kontraktach itp – dla freelancerów już inaczej. Chyba że pracujesz dla firmy za granicą stąd zdalnie.

      Jakby to powiedzieć – musisz mieć to coś co to uzasadnia ;)

ZOSTAW KOMENTARZ